List pożegnalny do Gizmo - Moje dziecko, Mój towarzysz, Mój pies

Most tęczowy

Najdroższy Gizzy,

Jakoś nigdy nie myślałem, że ten dzień nadejdzie, ale tak się stało i z zemsty. Sądzę, że kiedy ludzie wprowadzają członków waszego gatunku do naszego życia, żyjemy w zaprzeczeniu, że nie będziecie z nami na zawsze. Nie byłem wyjątkiem w ścisłym przestrzeganiu tej niepisanej zasady. Nawet gdy twoja kufa stała się szara, oczy pochmurne, głucha na uszy, a twoje ciało sztywne i chore, nie chciałem wierzyć, że wkrótce mnie opuścisz, ponieważ myśl o stracie była całkowicie nie do zniesienia.

Jak mogłem tak bardzo kochałeś małego psa jak ty? Jak mogłem nie mieć? Byłaś miłością inkarnowaną na czterech nogach, ucieleśnieniem wszystkiego dobrego, słodkiego, dawania i życzliwości. Byłeś moim chłopcem, mój mały człowieku, mój anioł Puggy. Stworzyłem głupie piosenki dla ciebie, bezmyślne rymowanki, których słuchałeś w kółko z radosnym uśmiechem, uśmiechając się do mnie swoim szerokim, popchniętym uśmiechem, a twój słodki ogon w kształcie rolki kołysał się radośnie. Nie miałeś pojęcia, co mówię, ale jak jadłeś szczególną uwagę, którą podarowała ci mama. To była twoja droga - zjadłeś życie.

Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy po raz pierwszy ujrzałem cię. Bawiłeś się z rodzącymi miotami i podskakiwałeś jak mały króliczek, wszystkie w wieku 9 tygodni. Kiedy w końcu zdecydowałem się spełnić moje życiowe pragnienie zdobycia mopsa, wiedziałem, że chciałem chłopca, a ty byłeś ostatnim mężczyzną, który pozostał w tym miocie. Podniosłem cię i patrzyłeś na mnie z szerokimi, pieczołowitymi oczami, które mogły stopić najtwardsze serca. Bez wahania polizałeś moją twarz, jakby chciał powiedzieć: "Cześć, mamusiu. Co cię tak długo zabrało? "I to było to. Nazwaliśmy Cię Gizmo, ponieważ wyglądałeś jak mała nakręcana zabawka, imię, które zawsze pasuje do T.

To, co nastąpiło, było prawie 13 niesamowitymi latami więzi międzygatunkowej opartej na miłości, zaufaniu i towarzystwie. Wychowywałem cię, troszczyłem się o ciebie, trenowałem cię, zajmowałem miejsca, rozpieszczałem, spałem obok ciebie i przewidywałem każdą twoją potrzebę. Rozwinęliśmy niewypowiedziane zrozumienie, łatwą synergię i niewzruszone połączenie. Wbiłeś się w moje serce, owijając mnie wokół swojej łapy z łatwością.

Gdy minęły lata i zmieniły się moje życiowe okoliczności, czasami potrzebowałem cię bardziej niż kiedykolwiek i nigdy mnie nie zawiódłeś. Zawsze byłeś tam, stała, na której mogłam polegać i patrzeć na bezwarunkową miłość, pocieszenie i niekończący się humor, mój psiak antydepresyjny. Kiedy do tego doszło, po prostu "nawzajem się". Mimo że uwielbiam twoje rodzeństwo z owczarka niemieckiego - Hugo, Heidi i Chloe Bear (i nadal to robią) - wiedzieli, że Gizzy ma szczególną miłość Mommy. Są moimi psami w sercu, ale ty byłeś moim dusznym psem.

W moim umyśle jest tak wiele wspomnień, migawki momentów tak cennych Obawiam się, że jeśli ich nie przygworzę, znikną. Jak zachować je na zawsze w notatniku mojej pamięci? To tak, jakby nasze życie wciąż pulsowało na moich oczach, i nie chcę stracić ani chwili, nawet jeśli wiem, że już tyle zapomniałem. Ale twoja esencja wciąż jest ze mną - twoja piękna twarz (tak piękni ludzie często myśleli, że jesteś dziewczynką), szelmowski, szczęśliwy duch niewinnej istoty, która nigdy nie wydawała się mieć zły dzień. Chcę to wszystko zapamiętać - twoje zabawne wybryki i ujmujące niegrzeczności; twoja słodka, czuła, ale czasami uparta natura; twoją cichą inteligencję i zarozumiałe zaufanie; i, oczywiście, twoja niewiarygodna pasja do gastronomii. "Mamusia cię za bardzo kocha" - powiedzieliby weterynarze, pośrednio upominając mnie o twojej wadze. I chociaż mieli rację, czy naprawdę można cię kochać za bardzo? Nie ma szans.

Wiedziałem, że masz kłopoty w niedzielne popołudnie, kiedy zaoferowałem ci marchewkę dla dzieci - twoją ulubioną ucztę - i pozwoliłeś jej spaść z ust. Byłeś tylko sześć tygodni przed swoimi 13urodzinami, wydarzeniem, które planowałem już świętować z twoim ulubionym ciastem z lokalnej psiej piekarni. Od kilku tygodni oddychałeś mocniej, ale po prostu obwiniałem go o cieplejszą pogodę i pyłki w powietrzu. Ostatnie dwa lata były dla ciebie trudne, ponieważ choroba oskrzelowa, zapalenie stawów i wszystkie leki, którymi teraz żyłeś, abyś mógł oddychać i poruszać się bez bólu, stopniowo kradł twoją siłę, energię i zdolność do robienia wszystkich rzeczy, których używałeś. kochać. Koniec z energicznymi spacerami po okolicy, jeżdżeniem samochodem, zabawą z plecakiem lub wizytą w parku dla psów. Czas nie jest dobry dla żadnego z nas ziemskich stworzeń, ale wydawało się to szczególnie niesprawiedliwe dla ciebie, najsłodsza istota, która kiedykolwiek chodziła po ziemi. Ale chociaż mogłem powiedzieć, że się pogarszałeś, wydawało się, że się trzymasz. Nie chciałeś odejść, a ja nie chciałem cię wypuścić. Jeszcze nie, nigdy.

Jednak gdy zobaczyłem popielaty kolor twojego języka, przeszkloną minę w twoich oczach i usłyszałem nierówność twoich oddechów, wiedziałem, że to nie był fałszywy alarm. Poszedłem do awaryjnego weterynarza, który ścigaliśmy się ze mną, gdy utknąłem w korku, gdy nalegałem, żebyś trzymał się ze mną, aby pozostać przy mnie, zapewniając cię, że już prawie jesteśmy. I nawet kiedy próbowałeś oddychać, nawet gdy wydawało ci się, że jesteś blisko utraty przytomności, twoje oczy nigdy nie opuściły mojej twarzy, jak zawsze, kiedy jechaliśmy w samochodzie. Ale to była inna podróż i obaj o tym wiedzieliśmy.

Dwa dni później, lekarze zrobili co mogli, aby utrzymać was stabilnie, ale nic nie naprawili. Twoje serce zawodziło, wypełniając płuca płynem. I chociaż chciałem zapewnić ci wygodę wystarczająco długo, by tatuś mógł wrócić do domu ze swojej podróży służbowej, kiedy zobaczyłem cię leżącego bez pamięci na OIOM-ie i wpatrzonego w twoje zmęczone, pieczołowate szczenię oczy, które znałam: odchodziłeś, czy mi się podobało, czy też nie, a okrutne byłoby utrzymywać cię przy życiu z egoistycznych pobudek. Weterynarz dał ci niezły zastrzyk morfiny i zabrałem cię do domu, wiedząc, że jedziemy, że to nie potrwa długo. Ponieważ tym razem nie obserwowałeś mojej twarzy, gdy jechałem, po prostu leżałeś na siedzeniu pasażera, wpatrując się w przestrzeń, gdy próbowałeś oddychać.

Twój powrót do domu był uroczysty. Heidi i Chloe obwąchały cię, gdy podparłem cię kocami i poczułam się wygodnie w twoim łóżku, zdając sobie sprawę, że nasz rodzinny weterynarz nie dotrze tu na czas, by ci pomóc. Wiedząc, że będziemy musieli jeździć razem, wskoczyłem do łóżka za tobą i owinąłem się twoim biednym, wyczerpanym, małym ciałem, tak zmęczonym, że próbowałem tak ciężko oddychać. Czy nie byłam tu 17 miesięcy wcześniej, gdy Hugh opuścił ten świat? Zapłakałam w milczeniu, kiedy delikatnie Cię pieściłam, walcząc, aby zachować głos, nawet gdy mówiłem ci, że mamusia była tutaj, że było w porządku, i że będę cię kochać na zawsze. Chociaż już dryfowałeś w inne miejsce, czułeś, że moje łzy zwilżają twoje futro.

Stało się to szybko. Twój oddech ustał. Twoje ciało zesztywniało, a potem opadło. Twoje małe serce zatrzepotało pod moją ręką, raz, dwa razy, a potem ucichło. I wszystko, co mogłem powiedzieć, przez cały czas było: "Kocham cię tak bardzo, kocham cię tak bardzo, tak bardzo cię kocham", ponieważ to była ostatnia rzecz, którą chciałem usłyszeć, kiedy odszedłeś. Kiedy moje słowa zmieniły się w szloch, Heidi i Chloe podskoczyli i przytulili się do siebie, zamykając cię, potem mnie, w końcu wracając do swoich miejsc na dywanie. Widziałem w ich oczach, że rozumieją to, co się właśnie wydarzyło, i patrzyli uważnie, jak stłamsiłem twoją głowę, twoją twarz i słodkie małe łapy ze łzami w oczach. I choć ból roztrzaskał się przez każdą uncję mojego ciała, przez chwilę wyobrażałem sobie, że czuję cię w pobliżu, podskakując jak mały króliczek, tak szczęśliwy, że mogę być wolny, próbując powiedzieć: "Nic mi nie jest, mamusiu, nie rób tego. płacz, nic mi nie jest, rozumiecie? "Ale równie nagle, jak się pojawił, obraz odleciał, a świat poczuł się nagle zimniej bez ciebie w nim.

Dwa miesiące później, moje serce jest wciąż surowe, jakby ktoś wyrwałem ją z klatki piersiowej, wyrzuciłem z 12-piętrowego budynku, potem zgarnąłem i wepchnąłem z powrotem do mojego ciała. W większości dni naprzemiennie staję w stanach głębokiej tęsknoty i odrętwiającej rezygnacji, wiedząc, że muszę iść naprzód, ponieważ nie mam innego wyboru. Twoje siostry potrzebują mnie, a ja tak bardzo chcę nadrobić całą miłość i uwagę, które często dla ciebie były. Ale kiedy robię najprostsze rzeczy, na przykład wchodzę do kuchni i zdaję sobie sprawę, że nie podążacie za tobą blisko, lub leżą na podłodze w sypialni, aby wykonywać moje ćwiczenia i nie słyszę, jak wpadasz do pokoju, aby skoczyć na mnie i oprzyj swoją głowę na mojej piersi, moje serce znowu się łamie. Wiem, że ten smutek musi odpływać i płynąć w swoim własnym tempie, ale to bardzo boli, tęskniąc za tobą. Mimo to powoli podchodzę do tego, że im dłużej żyję, tym więcej związków - ludzi i psów - będę musiał się smucić. Jest to ziemska rzeczywistość, z którą wszyscy musimy się zmierzyć.

Niektórzy mogą to przeczytać i pomyśleć: "dajcie sobie spokój, był po prostu psem", ale ludzie ci oczywiście nigdy nie znali miłości takiej szczególnej istoty, jak ty. Tak, byłeś psem, ale to nie znaczy, że twoje życie nie było ważne. Jeśli cokolwiek, to było tym bardziej święte i boskie. Twoje życie było życiem ukochanego towarzysza, który nigdy nie zaznał cierpienia, znęcania się lub zaniedbania. Nie pragnąłeś niczego, a byłeś kochany, całkowicie i całkowicie. Otworzyłeś moje serce tak, jak nikt inny, nie wytworzyłem macierzyńskiej strony, której nigdy nie poznałem, i uczyniłem mnie miłą osobą, po prostu za bycie w moim życiu. Jestem bardzo wdzięczny, że miałem szansę być twoją ludzką mamusią. To była rozkosz, przyjemność i przywilej.

Bądź spokojna i uciekaj, mój chłopczyku. Nie minie dzień, że nie będę myślał o tobie i żałuję, że nie byłeś ze mną, że nie będę chciał ucałować twej małej okrągłej głowy i odetchnęć twoim słodkim wonią Puggy. Jeśli istnieje inny plan egzystencji poza tym życiem, wiem, że będziesz tam na mnie czekał, z Hugo u boku, a pewnego dnia Heidi i Chloe - opakowanie Lwie Serce stanie się jeszcze raz.

Ale jeśli coś takiego jest możliwe Mam nadzieję, że znowu będziesz moim psem. To może być tylko fantazja, ale to mnie pociesza, pomysł znalezienia cię jeszcze raz. Wyobrażam sobie swoje lata, szukając psa ratunkowego, który naprawdę potrzebuje domu. Chociaż nie może być mopsem ani podobnym do ciebie wyglądem, a jego oczy mogą nie przypominać szczeniąt foczych, twój przebłysk, radosny duch zajaśnieje nad nimi i będę wiedział, że to ty. Popatrzysz na mnie i zatrzymasz się, być może przekrzywisz głowę, bo nawet jeśli nigdy mnie nie spotkałeś, będę jakoś znajoma. Pochylę się, żeby cię powitać, pogłaskać twoją miękką klatkę piersiową i pozwolić ci obwąchać mnie, a twój ogon zacznie machać, a twoje ciało będzie się poruszać. Bez wahania polizniesz mi twarz, jakby chciał powiedzieć: "Cześć, mamo. Co cię tak długo zajęło? "I to będzie to.

Kocham Cię na zawsze, mały człowieku,

Twoja Mamusia

O autorze: Poświęcona mama, dziennikarka i działaczka na rzecz zwierząt, Lisa Plummer Savas wykorzystuje swoje pismo do szerzenia wiedzy na temat dobrostanu zwierząt i kwestii okrucieństwa na całym świecie. Mieszka w Atlancie z dwoma niewiarygodnie rozpieszczonymi owczarkami niemieckimi i bardzo wyrozumiałym mężem.