Porozmawiamy z fotografką Julią Werner O jej lwie, Tschikko

PetAnimalsBlog Exclusive

Jeśli zdarzy ci się błąkać w Hamburgu w Niemczech, możesz spotkać kobietę, która wydaje się być na spacerze z jej lwem.

Przyjrzyj się uważnie, zrób podwójne ujęcie, a zrozumiesz, że to nie jest oswojony dziki kot o którym rozmawiamy, ale pies ratunkowy fotografki Julii Marie Werner, Tschikko Leopold von Werner, ubrany w swoją teraz charakterystyczną lwią grzywę.

Dzięki zdjęciom lwowskiego aktu Tschikko, który zaczął rozprzestrzeniać się po całym świecie, rozmawiałem z Julią o inspiracji związanej z jego transformacją w dzikiego kota, tego rodzaju reakcją kiedy ludzie go zobaczą i kiedy walczyli z przypływem o sesję zdjęciową.

PetAnimalsBlog: Jak doszło do twojego życia Tschikko Leopold von Werner?

Julia Marie Werner: Byłem na sesji zdjęciowej w miejscu w Hiszpanii, i pewnego dnia w naszym koszu na śmieci znajdował się ten mały 7-miesięczny pies do jedzenia. Nie chciał odejść. Nie jesteśmy pewni, co się z nim stało, zanim przybył do nas i dlaczego był bezdomny - najprawdopodobniej został wyrzucony z samochodu i spędził trochę czasu sam na wolności.

Kiedy zobaczyłem miejscowego faceta próbującego ścigać z niego, postanowiłem zabrać go ze sobą do Niemiec.

Jak opisałbyś jego osobowość? Jakiego rodzaju pies chce być w pobliżu?

Jest taki ciekawy. Nawet gdy czegoś się boi, wciąż odkrywa. W tym samym czasie całkowicie mi ufa. Wszyscy od razu się w nim zakochują - jego oczy są niemal ludzkie, więc każdy łatwo nawiązuje z nim kontakt.

Co zainspirowało cię do ubierania go jak lwa?

Kiedy zdecydował się zostać z nami, już wyglądał jak lwiątko. A kiedy ścigał motyle, przypomniał mi Simbę z filmu Disneya Król lew .

Skąd wziąłeś lwią grzywę?

Wraz z moim przyjacielem, przyszyłem trochę tkanin do grzywy. Natychmiast nie miał żadnych problemów z jej noszeniem.

Jaką reakcję dostrzegają ludzie, gdy widzą go i ubrani jak lew?

Kochają to! Wzywają go, robią jego zdjęcia, a niektórzy lubią go lekko przytulać.

Czy ktoś pomyślał, że jest prawdziwym lwem i uciekł?

Ha ha, właściwie nie. Pamiętam tylko, że niektóre dzieci trochę się przestraszyły, ale zazwyczaj wszyscy to uwielbiają.

Gdzie jest najdziwniejsze miejsce, w którym udało ci się sfotografować go jako lwa?

To nie jest dziwne - bardziej jak specjalne - ale jest kiedy w Hamburgu na rynku rybnym był przypływ. To był pierwszy raz dla mnie w Hamburgu. W tych dniach wszyscy muszą jechać samochodem z dala od okolicy, a domy mają specjalne drzwi do zamknięcia z powodu przypływu wody. Poszedłem tam, żeby robić zdjęcia, a inni szaleli w wodzie. Dla psów było dużo zabawy!

Wreszcie, czy kiedykolwiek spotkał prawdziwego lwa?

Nie. Czasami mijamy zoo podczas joggingu, ale po raz pierwszy zobaczyłem, jak coś pachnie i czuł się niebezpiecznie. Myślę, że to by go wystraszyło zbyt mocno - i psy też nie mają wstępu do zoo.

Zobacz więcej zdjęć Julii i Tschikko na swoich stronach internetowych, Facebooku i stronach Instagram.